Zygmunt Jórski – twórca współczesnego Zacisza 

Peryferie dawnej Warszawy znacząco różniły się od współczesnych przedmieść, będących bardzo często nowoczesnymi i dobrze skomunikowanymi „noclegowniami” dla pracujących w centralnych dzielnicach. Zbudowane przez rosyjskiego zaborcę kręgi fortyfikacji, skutecznie utrudniające rozwój przestrzenny miasta, podmokłe, słabo zurbanizowane połacie terenu, wreszcie dziesiątki staroświeckich, rolniczych wsi o drewnianej zabudowie: tak wyglądały przedmieścia Warszawy przed I wojną światową i jakiś czas po niej. Choć rozwój kolei i przemysłu stopniowo rozszerzał zasięg warszawskiej tkanki, wiele terenów zachowywało zupełnie prowincjonalny charakter: takim było również Zacisze, należące dzisiaj do Dzielnicy Targówek. Zmieniło się to dzięki wysiłkom właściciela tych ziem: Zygmunta Jórskiego. 

Urodzony w 1880 roku, był rodowitym Warszawianinem i ziemianinem. To właśnie on w 1910 roku został dziedzicem folwarku Zacisze, dokąd przeprowadził się wraz z małżonką, Janiną. Majętność rozciągała się pomiędzy Targówkiem, Elsnerowem i Bródnem. Jórski prowadził tam wzorcowe gospodarstwo rolne, dostarczając mieszkańcom Warszawy owoce i warzywa. To właśnie z majątku Jórskich pochodziły wiktuały sprowadzane do Hali Mirowskiej: m.in. morele, brzoskwinie albo szparagi, jedzone w niejednym warszawskim domu. 

Sam Jórski zamieszkiwał z żoną w rodzinnym dworze szlacheckim. Niewiele wiadomo o tym budynku, a ślad po nim zaginął bezpowrotnie. Znajdował się mniej więcej w rejonach dzisiejszych ulic Bratka i Blokowej. 

Dziedzic na Zaciszu miał artystyczną duszę i z wykształcenia był malarzem. Studiował w warszawskiej szkole Sztuk Pięknych im. Wojciecha Gersona, kształcił się również w Paryżu. Związany był także z Towarzystwem Zachęty Sztuk Pięknych. Niestety – do czasów obecnych zachowało się bardzo niewiele jego dzieł. 

Jórski uchodził za człowieka serdecznego i dobrotliwego. Choć prowadził dobrze prosperujący majątek ziemski, powziął sobie za cel rozparcelowanie swoich dóbr i stworzenie w rejonie Zacisza miasta-ogrodu. Jórski nie sprzedawał jednak posesji zamożnym i najlepiej sytuowanym: działki na Zaciszu sprzedawał najtaniej w całej okolicy, za jedną dziesiątą ceny gruntu na rozbudowywanej wówczas Saskiej Kępie. Jego zysk szedł w parze z realnym wsparciem dla tych, którzy poszukiwali w okolicy niedrogiej ziemi. Zainteresowanym udzielał korzystnych kredytów, część gruntów oddał również bezpłatnie – m.in. te pod budowę kościoła Świętej Rodziny i boiska klubu sportowego „Junak”. Dzięki Jórskiemu w obrębie Warszawy miały szansę zamieszkać osoby niezamożne, wręcz ubogie, poszukujące zatrudnienia w wielkim mieście. Rozrastające się Zacisze stało się domem rzemieślników, robotników (także sezonowych), furmanów, ludzi pochodzących ze wsi. Za elitę w okolicy uchodzili tramwajarze, kolejarze, nauczyciele, czy osoby z wyższym wykształceniem, których na Zaciszu mieszkało bardzo niewielu. Co ciekawe, dziedzic folwarku niekiedy umarzał kredyty swoim wierzycielom, jeżeli znajdowali się oni w trudnej sytuacji finansowej. 

Zygmunt Jórski pozostawał właścicielem nierozparcelowanej części folwarku aż do 1945 roku, kiedy to jego ziemie zostały odebrane przez komunistyczne władze, sam zaś z małżonką przeprowadził się do Milanówka, gdzie zmarł w 1963 roku. 

Dziedzic, który był rozsądnym przedsiębiorcą i przyjacielem ludzi ubogich, został niestety w dużej mierze zapomniany. Przepadła większość jego dzieł malarskich, nie ma śladu po dawnym folwarku Zacisze. Imię Jórskiego nosi jednak jedna z ulic na Zaciszu, co stanowi obecnie jedyną niemal pamiątkę po człowieku, który rozbudował tę część dzisiejszej dzielnicy Targówek. 

Zdjęcie nagrobne Zygmunta Jórskiego.

Projekt „Dawna kultura Warszawy na Targówku – gwara, muzyka, literatura” współfinansuje Dzielnica Targówek m.st. Warszawy.