Kazimierz Klimczak – szklany magnat z Targówka

Choć przedwojenna Polska była krajem przede wszystkim rolniczym, nowoczesny przemysł odgrywał coraz większą rolę w rozwijającym się, młodym państwie. Również Warszawa przełomu lat 20. i 30. coraz śmielej skręcała w stronę nowatorskich rozwiązań w dziedzinie krajowego wytwórstwa. Niewielkie manufaktury, średnie zakłady, wreszcie potężne fabryki zatrudniające ogromne rzesze ludzi – tak właśnie wyglądała rzeczywistość sporej części mieszkańców przedwojennej stolicy.

Jeden z ważniejszych, acz w dużej mierze zapomnianych dzisiaj zakładów dawnej Warszawy mieścił się na Targówku – w dzielnicy wówczas peryferyjnej i robotniczej, dotkniętej biedą i brakiem inwestycji. Przy ulicy Radzymińskiej – która sama w sobie generowała dzielnicy większość przychodów – wznosiły się potężne hale mieszczące Hutę i Rafinerię Szkła Targówek Kazimierz Klimczak i Synowie.

Zakłady uruchomiono 28 listopada 1927 roku – w momencie względnej poprawy gospodarczej w Polsce – staraniem Kazimierza Klimczaka – przemysłowca urodzonego w roku 1887. Niewiele wiadomo o dokładnym życiorysie owego fabrykanta: z pewnością działał on jako wspólnik firmy F. Karolewski i K. Klimczak. Przedsiębiorstwo zajmowało się wyposażaniem aptek i zakładów naukowych w szkło o specjalnym przeznaczeniu. Były to wyroby medyczne, cechujące się najwyższą jakością, niezwykłą wytrzymałością i trwałością wykonania.

Klimczak, który – jak widać – żywił smykałkę do interesów, w 1927 roku założył własną hutę szkła pod adresem Radzymińska 116. Była ona częścią koncernu Kijewski & Scholze. W okolicy od XIX wieku działało kilka podobnych zakładów: wszystkie one produkowały szkło, jednak żadna z hut nie zyskała takiej renomy jak zakłady Kazimierza Klimczaka.

Co produkowano w Hucie i Rafinerii Szkła Targówek? Przede wszystkim szkło farmaceutyczne i laboratoryjne, przeznaczone na użytek aptek i pracowni naukowych. Chlubą zakładów było szkło Alborex, którego produkcja przełamała dotychczasowy monopol niemiecki w branży: nie było zapewne w przedwojennej Polsce apteki, która nie korzystałaby z wyrobów huty „Targówek”. W zakładach wytwarzano także szkło żaroodporne (wykorzystywane choćby przy konstrukcji lamp ulicznych), wreszcie wyroby przeznaczone do użytku domowego – chociażby wykonane ze szkła ekspresy do kawy. Również szklane rurki neonowe, których gaz rozświetlał ulice wielkich miast przedwojennej Polski, wytwarzano właśnie w hucie Klimczaka na Targówku.

Co ciekawe, w hucie Klimczaka wytworzono także naczynie, w którym umieszczono serce zmarłego w 1935 roku Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Firma była nowocześnie zorganizowana i zatrudniała około 185 robotników. Przy hucie działały kasa pożyczkowa oraz dom przeznaczony dla pracowników fabrycznych: Kazimierz Klimczak, oraz jego synowie – Tadeusz i Janusz – dbali o to, aby zakłady były zorganizowane w sposób wzorowy, a warunki pracy były korzystne dla robotników. Przy hucie działał także budynek biura fabrycznego, mieszczący także mieszkanie kierownika fabryki. Ów elegancki gmach wzniesiony w stylu dworkowym wyraźnie kontrastował z raczej ciężką i industrialną, choć niepozbawioną nowoczesności, architekturą huty. 

Kazimierz Klimczak zmarł w 1940 roku, pozostawiając fabrykę swoim dwóm synom. Zakłady niedługo później zostały zniszczone w wyniku działań wojennych, zaś po wojnie i odbudowie poddano je nacjonalizacji. Oznaczało to jednak upadek słynnych zakładów, które przed wojną słynęły z produkcji najlepszej jakości szkła.

Wpis powstał w ramach projektu „Dawna kultura Warszawy na Targówku – gwara, muzyka, literatura” , współfinansowany przez Dzielnicę Targówek m.st. Warszawy.