Blatować – zrobić interes, dogadać się, dobić targu.
Nie chodzi tu bynajmniej o kuchenny blat. W warszawskim gadaniu blatować znaczyło przede wszystkim załatwić interes, dojść z kimś do porozumienia albo sfinalizować transakcję.
To słowo szczególnie dobrze pasuje do świata dawnego handlu – bazarów, targowisk i ulicznych interesów, gdzie cena podana na początku rozmowy niekoniecznie była ceną ostateczną. Najpierw należało pogadać, ponegocjować, trochę się potargować, a dopiero później można było interes zablatować.

Jak można było tego użyć?
— Panie szanowny, tyle to ja nie dam!
— To ile szanowny pan daje?
— Jak zejdziem trochę z ceny, to możemy blatować.
— No i git, interes zablatowany!
Blatować dobrze oddaje charakter dawnej miejskiej mowy – krótkiej, konkretnej i mocno związanej z codziennością. Warszawska gwara rodziła się przecież nie tylko w książkach i kabaretach, ale przede wszystkim na ulicach, podwórkach, placach i bazarach, gdzie trzeba było umieć się dogadać.
A Wy? Zablatowalibyście taki interes?
Gwara Warszawska × Fundacja Warszawiaki
Wpis powstał w ramach projektu „Melodia warszawskiej gwary”, w którym przypominamy warszawskie słowa i zwroty, ich znaczenie oraz sytuacje, w których mogły pojawiać się w codziennych rozmowach.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu dotacyjnego „Polszczyzna. Bogactwo różnorodności” Instytutu Różnorodności Językowej Rzeczypospolitej.