Gwarowe słówko: CYMES

Cymes – coś wyjątkowego, znakomitego, prawdziwy rarytas. Może oznaczać coś bardzo smacznego, ale też po prostu coś świetnego, najlepszego w swoim rodzaju.

— Jak było?
— Panie, cymes! Lepiej być nie mogło.

To jedno z tych słów, które świetnie pokazują wielokulturowe korzenie dawnej Warszawy. „Cymes” trafił do polszczyzny z jidysz i pierwotnie związany był z nazwą tradycyjnej potrawy. Z czasem znaczenie się rozszerzyło – skoro coś było wyjątkowym przysmakiem, „cymesem” zaczęto nazywać również inne rzeczy, które zasługiwały na szczególne uznanie.

Jak można było go użyć?

🥘 „Ale cymes!” – kiedy na stole pojawiło się coś wyjątkowo dobrego.
🎵 „Ta kapela to istny cymes!” – gdy muzyka była pierwsza klasa.
🚗 „Patrz pan na tę furę. Cymes, nie samochód!” – kiedy coś naprawdę robiło wrażenie.

W gwarze i miejskiej mowie Warszawy takich zapożyczeń było znacznie więcej. Miasto przez lata było miejscem spotkania różnych języków, kultur i społeczności, a ich ślady zostały w słowach używanych przez warszawiaków.

Cymes jest więc nie tylko pochwałą. To mały językowy ślad po dawnej, różnorodnej Warszawie.

A co dla Was jest dzisiaj prawdziwym cymesem?


Gwara Warszawska × Fundacja Warszawiaki

Wpis powstał w ramach projektu „Melodia warszawskiej gwary”, w którym przypominamy warszawskie słowa i zwroty, ich znaczenie, kontekst użycia oraz wielokulturowe źródła miejskiego języka.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu dotacyjnego „Polszczyzna. Bogactwo różnorodności” Instytutu Różnorodności Językowej Rzeczypospolitej.